od kilku miesięcy przygotowuję się do batalii. i to na wszystkich trzech frontach. byłem miesiąc temu na rozprawie, w której chcę, by Sąd powierzył mi opiekę nad córką. „była”, jak również sędzia, byli nieco zdziwieni, kiedy powiedziałem im, że od roku, wszystkie rozmowy telefoniczne z córką oraz rozmowy podczas spotkań mam nagrane i z nich robię stenogramy. one mają mi pomóc wygrać całą sprawę… mam nadzieję, że to pomoże… bo jeśli to nie pomoże, to w takim razie w sądach sprawiedliwości nie znajdziemy, a sądy rodzinne można by wtedy nazwać sądami promatczynymi… ale czas pokaże. w poniedziałek druga rozprawa i druga porcja stenogramów. na pierwszą zawiozłem tylko ok. 80 kartek wydruku (a to tylko kwestie z rozmów, które coś mogą zmienić… gdybym miał spisywać wszystko byłoby pewnie ich już ponad 200).

najlepsze jest to, że o trzecim froncie „była” jeszcze nie wie… ale i na to dostanie wezwanie :)