abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

dwa dni po tym jak rozmawiałem z „kierującą zespołem” na temat mojej premii doszło między nami do ostrej wymiany… w ruch poszły ciężkie argumenty, doprawione ciężkimi słowami, które padały z ust moich… jak sądzę jest to koniec mojego przodownictwa jeśli chodzi o pensje, jak również jest to również mój bliski koniec pracy w tej firmie… trudno… ale w kaszę sobie nie dam nadmuchać… albo ja… albo oni… ktoś będzie musiał „zginąć”…

w środę „kierująca zespołem” prosi mnie na rozmowę na osobności. przyczepiła się do mojego ubioru. nie podoba się jej, jak chodzę w koszulce (to, że inni też tak chodzą jej nie przeszkadza)… no i stwierdziła: „dam ci 300zł premii więcej ale musisz zmienić swój ubiór. kupisz sobie garnitur itp, bo mówiłeś, że nie masz”… zgodziłem się. oczywiście garnitur mam :P ale tego nie musi akurat wiedzieć. a w środę chciałem przyjść do pracy w garniturze… całe szczęście, że nie przyszedłem… przepadły by „trzy stówki” :)

długo starałem sie o pomocnika w pracy. w końcu sie doczekałem. stwierdziłem, że teraz będzie lepiej, choć trzeba było przeszkolić „nowego”… wiele godzin upłynęło. jednak zaczął sobie radzić. idąc w sierpniu na urlop, stwierdziłem, że bedzie to dla niego sprawdzian, czy sobie poradzi… niby przeżył… jednak nie na długo. złożył wypowiedzenie… i znowu nadeszły dla mnie ciężkie dni… :(

Podróże…

Brak komentarzy

ostatnio byłem służbowo w Warszawie (poniedziałek), a już jutro czeka mnie kolejny służbowy wyjazd… tym razem do Kielc na targi transportowe :) wszystko ładnie pięknie, ale znów trzeba będzie wstać w środku nocy, bo wyjazd planowany jest o 3:00… i jeszcze dojechać na punkt zbiórkowy :) ale zawsze odpocznę jeden dzień od pracy :) poza tym poznam trochę bardziej swój kraj :) oby droga tylko była bezpieczna :)

Giną…

3 komentarzy

zauważyłem ostatnimi czasy, że ginie mi gotówka… nie są to może duże kwoty, ale jednak zawsze coś… nie jestem pewny kto i nie mam żadnych dowodów, ale mając ostatnio 350zł i wydając ok. 230zł… co najmniej „stówa” powinna zostać. a tu nie ma ani grosza… najbardziej zastanawia mnie „dycha”, którą na podpuchę zostawiłem na biurku. też zniknęła… bo w portfelu nigdy nie wiem jakie są banknoty… poza tym ewentualnie można było zgubić… ale z biurka?

byłem wczoraj u dentysty… niestety, wizyta zakończyła się fiaskiem. nie udało się wyrwać zęba… nie żeby bolało czy coś… ale jest problem… potrzebna jest porządna kuracja… gdyż mam dwa wyjścia. znaleźć dentystę, który zgodzi się wyrwać i załatać zęby pod narkozą… lub terapia i leczenie psychiatryczne… gdyż nerwy to mam w strzępach… totalna porażka… :(

lonely…
i’m so lonely…
i have nobody…
BUT…

I’M STILL ALIVE!!! :)

intryguje mnie ostatnio jeszcze rzecz, która ma tu miejsce. oczywiście odbieram tę sytuację pozytywnie, ale jednak z pewnym zastanowieniem. dość często ostatnimi dniami komentuje, a więc i czyta, pewna osoba znana jako „delphi” (w tej chwili jest również :)). zastanawia mnie kim jest owa osoba… w każdym razie powodzenia w dalszej lekturze. a Wam wszystkim udanego kolejnego tygodnia… i oby się trochę ochłodziło, bo już dość tych uoałów… :)

finał taki: ca.50 litrów wódki i ca.200 litrów piwa na 50 chłopa i 7 kobiet. niektórzy z braku sił zostali do niedzieli (szczególnie kierownictwo). drogę powrotną pamiętam. potem poszedłem do pubu. tam już nic nie pamiętam :) tyle tylko co mi opowiedzieli. tak pijanego mnie chyba jeszcze nie widzieli :) zachowywałem się dobrze. nawet wiedziałem komu rękę podać a komu nie :) później podróż do domu. to pamiętam… ale co było potem? to już inni mogą powiedzieć… w sumie: tak dobrze już dawno się nie bawiłem :)

sobota zaczęła się z wielkim trudem. po śniadaniu rosiadka na plaży i znów alkohol :) w między czasie turniej siatkówki plażowej. z każdą minutą gra szła coraz gorzej. potem został już tylko alkohol. „pękała” jedna flaszka za drugą i piwa… niektórzy znów nie dali rady. o 14:00 przerwa na obiad. przydał się :) o 15:00 większość powyjeżdzała. zostało około 20 osób. wtedy dopiero zaczął lać się alkohol. do 18:00 zniknęło ze stołu 12 litrów wódki i około 30 piw. na tym imprezę zakończono. w drodze powrotnej przystanek po piwko. zwaliło do końca tych, którzy jeszcze trwali…


  • RSS