abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

roślina, która do życia potrzebuje słońca. życiodajne promienie okalające każdą część… ze wszystkich stron. rozgrzewające wnętrze… słońce… powodujący, że wznosimy swe witki ku niemu. z szerokim uśmiechem. tak wygląda roślina skąpana w promieniach… jednak nie wolno się zbliżać za bardzo, bo wtedy zaczyna palić i zabijać… ja miałem swoje słońce… zbliżyłem się… i to mnie zabiło… słońce odeszło i nastała czerń… która zabija życie…

oglądałem finał Ligii Mistrzów. ledwo rozległ się pierwszy gwizdek musiałem wstać i podać starszej pasek. wpadła pierwsza bramka. nie widziałem… oglądam dalej, by wstać do toalety… pada druga bramka. znów nie widziałem. trochę zawiedziony oglądam dalej. starsza woła mnie do kuchni. wpada już trzecia bramka. tej też nie widziałem. zdenerwowany i zrezygnowany zmieniam kanał. myślę: „już po meczu”. po kwadransie sprawdzam co się dzieje. osłupiałem. 60-ta minuta i wynik 3:3… porzuciłem wszystko, by dalej oglądać… jedyne bramki jakie widziałem w tym meczu to karne… a było ich mniej niż do 120-tej minuty… :)

minęło dokładnie pół roku odkąd podjąłem ostatnie zatrudnienie… to co mi kumpel załatwił, jakby ktoś zapomniał… i okazało się dziś, że z całego sześcioosobowego zespołu przygotowania produkcji, w którym to jest różnież nasza „kz”, czyli „kierująca zespołem” otrzymałem największą wypłatę… a wiecie kto dostał najmniejszą…? powiem Wam… najmniejszą otrzymał…a „KZ” :)

rozpoczął się sezon wędrówek… po kilka latach posuchy (czyt. leniuchowania), postanowiłem rozpocząć co tygodniowe spacerki… oczywiście z psem… ale nie takie jak zawsze… wokół bloku i już… na drugi koniec miasta… i jeszcze dalej… a potem spowrotem… i udało mi się… byłem już dwa razy… tylko, że pies ciężko to znosi… chyba za dużo jak na niego :) ale przyzyczai się…


  • RSS