abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2004

nie minęło dużo czasu, a już zmieniłem stanowisko pracy… dali mnie do działu „przygotowania produkcji”. jednak od razu wszyscy zaczęli mi składać „kondolencje”. bardzo szybko przekonałem się dlaczego… po kilku dniach mojego „awansowania”, jedna z koleżanek złożyła wypowiedzenie… no i mnie „przekazano pałeczkę” po niej… najcięższą i najtrudniejszą… w dodatku „rozchorowała się” i nawet nie ma mnie kto nauczyć tego, czym się będę musiał zająć… czym się już zajmuję zresztą… jak opanuję ten „burdel”, który mi zostawiła, to mogę całkiem dobrze na tym wyjść… z nowym rokiem – nowe wyzwanie… do dzieła…

czwartek. wychodzę z pracy. idę w stronę auta. nie ma go. pierwsza myśl: „cholera!! zabrali lawetą na parking”. dzwonię na policję. oczywiście. zabrali. i co teraz? laweta 150zł, 15zł za parking i jak tu zrobić, by starsza nic się nie dowiedziała… jeżdżenia i załatwiania miałem aż prawie cztery godziny. do tego wlepili mi jeszcze punkt i stówę mandatu… mój pierwszy mandat. a wszystko przez to, że nie chciałem się spóźnić do pracy i zamiast busem pojechałem samochodem i zaparkowałem go tuż za znakiem… i to na dzień przed wypłatą w mojej nowej pracy. :( listopadowa wypłata poszła na spłaty… i jak tu wyjść z długów? :(

sprawa dobiegła końca. dzięki uprzejmości niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, wiem już jakim wyrokiem mnie skazano… przysłali wyrok do… POLSKIEGO SĄDU!!! a to oznacza tylko tyle, że teraz bedę „figurował w kartotece osób skazanych”… czyli znalezienie pracy będzie graniczyło z cudem… by jeździć w Niemczech muszę zdać testy i zostaje jeszcze sprawa grzywnej… 605 EURO… z drobnymi…


  • RSS