abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

jadę sobie ostatnio autem do miasta… a raczej wlokę się w długim korku… 500 metrowa ulica a minuty uciekają jedna za drugą… auto za autem powoli posuwają się w dół ulicy… nagle BOOM! oto abstynent wjechał w „malucha”… :) na trzeźwo rzecz jasna :) na szczęście nic się nie stało i każdy pojechał dalej w swoją stronę… ja? do pubu na piwko :) a „maluch”? któż to wie…

Pa-ta-taj, pa-ta-taj…

1 komentarz

poznałem ostatnio wspaniałą osobę… oczywiście płci przeciwnej :P i jak duża część jej podobnych ma ciekawe hobby… jeździ na konikach… i na koniach też :P a tak na poważnie… postanowiłem spróbować swoich sił w siodle… John Wayne to raczej ze mnie nie będzie, ale jakież to dla mnie wyzwanie… pierwsza jazda pojutrze :) już dzwońcie po karetkę :) iiiihaaaaaa…

Zignorowany…

2 komentarzy

zaskakujące jak szybko ludzie mogą się zmienić… jeszcze niedawno miałem koleżankę, która była bardzo szczęśliwa jak mnie widziała… od czasu gdy wróciła z Norwegii zachowuje się jakby mnie praktycznie nie znała… nie mówiąc już o kompletnym ignorowaniu… piszę do niej z zapytaniem smsa jednego za drugim i nawet nie raczyła odpisać… i bądź tu dla kogoś miły na przyszłość…

kilka dni temu miałem okazję podpisać pierwszą umowę w pracy. dzwonię więc do klienta. a tu nagle od niego dowiaduję się, że był inny handlowiec ode mnie z pracy, który jest jednocześnie jego kumplem. koleś chciał się dowiedzieć jak postępy z umową, i czy ze mną klient podpisze. jednak klient stwierdził, że skoro w tej samej firmie pracuje jego znajomy to podpisze umowę z nim a nie ze mną… myślałem, ze mnie krew zaleje…

minęły 2 miesiące odkąd pracuję w „SS”… i jedno stało się już wiadome. jestem najsłabszym ogniwem… tyle czasu tam pracuję, a jeszcze nic nie osiągnąłem… jako jedyny spośród dziesięciu… jeśli do końca tego miesiąca nie osiągnę przyzwoitego wyniku zostanę zwolniony… zapowiedział mi to już mój dyrektor… który wierzy jednak iż dam radę… ale co, jeśli sam w to nie wierzę? znów trzeba będzie zmienić marzenia i zaczynać wszystko od nowa…


  • RSS