abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2004

Parami…?

2 komentarzy

podobno „nieszczęścia” chodzą parami… nie u mnie. u mnie nieszczęścia są wręcz lawinowo… po ostatnich problemach, przyszły następne… znów ostatnio coś trzasnęło w samochodzie. zrobiłem… następnego dnia urwał mi się tłumik… na nowy nie ma kasy. zresztą na nic nie ma kasy. jakby tego było mało, kończy mi się ważność przeglądu auta i trzeba odnowić… z urwanym tłumikiem nie da rady. więc na lewo… 170zł :( a we wtorek ubezpieczenie auta się kończy… jakieś 500zł… do tego tłumik i tak trzeba wymienić bo ogłuchnę. to też jakieś 200zł. paliwa też brakuje :) eh…

kilka dni temu spadł mi telefon… pożyczony, gdyż mój nie działa… spadł tak niefortunnie, że wysiadł wyświetlacz. nie pękł, jednak nic nie wyświetlał, ale telefon wciąż działał… poszedłem wczoraj do serwisu. wymienili na miejscu wyświetlacz… zapłaciłem 60zł. ale nacieszyłem się nim tylko kilkanaście godzin. pękł i wylał gdy leżał spokojnie w spodniach podczas mego snu… :( jak ktoś nie ma szczęścia to go poprostu nie ma… :(

po raz kolejny w ciągu ostatnich dni, tygodni, miesięcy, doszło między nami do kłótni… to już się robi chore… ale zdałem sobie jedną sprawę… to nie jest moja wina… zawsze uważałem, iż to ja jestem „problemem”… jednak to nie ja szukam dziury w całym… to nie ja wszczynam kłótnie… to ona… dlatego nie będę już przepraszać… zacytować dalej można tylko słowa piosenki „Jak Zapomnieć…?” i to jest dobre pytanie…

ostatnie problemy z autem to chyba nie wina wody… dwa dni później w oblrzymim słońcu, samochód odmówił posłuszeństwa po raz kolejny. ta sama historia. :( pracę musiałem wykonać środkami komunikacji miejskiej… na dodatek był problem by „na holu” zapalił… po kilku próbach udało się. „dowiozłem” go do mechanika. jestem ciekaw „co tym razem?”… :(

dojechaliśmy wreszcie do miasta. wstąpiliśmy do pubu. (oczywiście nikt mnie nie poznaje :) ale o tym, dlaczego tak jest, napiszę w następnej notce…) piwko, lotki i miło było… ale pannom, jak to pannom, było mało. wyciągnęły mnie do innego pubu, bo chciały potańczyć… jak chcą to niech tańczą, ale dlaczego mnie w to wmieszały… choć nie narzekam, bo czasem potańczyć można… tylko potem mi się w głowie kręci… a może to od piwa? :)

wczoraj w późnych godzinach wieczornych przez miasto przeszła olbrzymia, kilkugodzinna ulewa. ogromne kałuże, pozalewane piwnice, nawet samochody… zwłaszcza mój :) napadało tyle deszczu, że jakimś cudem zalało mi silnik pod maską… którędy ta woda się dostała? :) 40 minut daremnych prób, by odpalił… nie było iskry. w końcu jakiś sąsiad wziął „na hol”… odpalił… sąsiad odjechał. auto zgasło :) na szczęście po kilku kolejnych próbach udało się go ponownie odpalić :) i pomknęliśmy na miasto ;)

zajrzałem ostatnio na stronkę, na której oceniają blogi innych. poczytałem jak oceniają innych, jaki mają regulamin, etc. w jednym z punktów regulaminu było, że aby blog został oceniony, konieczne jest wklejenie ich banerka na swojej stronie. oczywiście na takie coś nie mogłem się zgodzić. jakież było moje zdziwienie, gdy u siebie w księdze zobaczyłem wpis: „blog został oceniony”… wszedłem więc i przeczytałem jak mnie widzą inni… nawet mi się spodobało :) ba! w końcu jestem „w najlepszych”. a wygląda to TAK gdyby ktoś chciałby przeczytać :)

48 godzin

Brak komentarzy

ostatnie dwa dni spędziłem poza domem. ostatnimi czasy dość często się zdarza, iż nocuję nie we własnych pieleszach. tym razem pojechałem nad jeziorko… cały tydzień był upalny, więc raz można było zaszaleć… tymbardziej, że nie musiałem się o nic martwić… byłem tylko „kierowcą z samochodem”… o resztę dla mnie zadbali inni… i w sumie warto było… trochę normalności nigdy nie zaszkodzi :)


  • RSS