abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

Ojcze nasz!
któryś jest w niebie
święć się Imię Twoje…
oto przychodzę do Ciebie
by przed Twoim stanąć obliczem
radź spojrzeć na zagubioną duszę Twoją
która do Ciebie przyszła prosić o łaskę
byś znalazł miejsce dla niej
pod swoimi skrzydłami…
Amen

Auto…

1 komentarz

doprosiłem się wreszcie by szwagier dostarczył mi samochód z Niemiec. po tym jak pozbył się mnie z Niemiec przestałem z nim rozmawiać. jedyne co było nie załatwione to samochód, który został tam. napisałem mu ostatnio, że potrzebuję samochodu do pracy. przywiózł… ale za drogę słono sobie policzył. zabrał mi wszystkie narzędzia z samochodu… to się nazywa „rodzina”…

ostatnimi czasy zrobiłem sobie przerwę od chodzenia do pubu na piwo. nie było mnie tam przez aż 19 dni. i nie byłoby mnie pewnie jeszcze dłużej, ale młoda umówiła się z koleżanką i męczyły bym przyjechał. pojechałem a w zasadzie poszedłem :) i w sumie warto było. już dawno nie zeszło się w jeden wieczór tylu znajomych. a to był przecież środek tygodnia :) jednak dalej uważam iż moja obecność nie jest tam w najbliższym czasie potrzebna :)

ostatnimi czasy zadzwonił do mnie pan z północnej Polski z ofertą pracy i pytał czy jestem zainteresowany. to przez to, że przez pomyłkę zamieściłem ogłoszenie w „Anonsach” w woj.pomorskim. potrzebował osobę po „zarządzaniu” i jednocześnie po szkole drzewnej. chciał otworzyc salon meblowy i szukał kogos do jego prowadzenia. koleś mówił krótko. kazał zapoznać się z jego firmą czytając stronę internetową… zapoznałem się… listy pochwalne od prezydenta, premierów, etc… odpisałem. niestety nie dał już znaku życia… :( szukam więc pracy dalej.

trudno coś ciekawego zrobić co byłoby warte opisania… pochłonięty pracą jestem… i nie tylko zresztą… jeszcze problemami… spodziewałem się dzis wypłaty na koncie… niestety nie ma. teraz znowu muszę wykombinować jak uregulować debet i jeszcze skąd wytrzasnąć na rachunek za telefon, który już od miesiąca jest zablokowany… i będzie jeszcze przez miesiąc, zanim nie spłacę zadłużenia… poza tym żyję… i szukam… gdzie się zgubiłem w tym wszystkim…

zastanawiam się ostatnio czy „ten” związek ma jeszcze sens. zawsze uważałem, że w związku jedno kocha mocniej… kiedyś była to młoda… teraz jest raczej na odwrót… potrafi o byle gówno zrobić awanturę… a ja jak ten głupi ciąglę staram się załagodzić… ale mam już tego po dziurki. a ona nie rozumie nawet jak jej ostatnio powiedziałem, iż wolę się już poddać niż walczyć, bo nie mam na to sił… chyba, że o to jej właśnie chodzi… ma to jeszcze sens? jest co ratować czy naprawdę dać sobie spokój…?

umówiłem się dziś z młodą na mieście… chciałem wyjść z psem do znajomej by się nim wreszcie pochwalić… przed wyjściem miałem dać młodej sma z netu. nie mogłem gdyż kumpel odłączył sieć a komórkę jak wiadomo mam zablokowaną… wyszedłem więc wcześniej by dać młodej smsa z miasta od kogoś znajomego. oczywiście zjawiła się z awanturą, że nie wysłałem do niej smsa z netu. no i znów pozamiatane…


  • RSS