abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

od mojego powrotu próbuję odebrać pocztę… niestety moje wszystkie wysiłki spełzają na niczym… uda się ściągnąć jedną, czasem dwie wiadomości i potem klops… zawiesza się przy następnej dłuższej jaka jest do odbioru i zrywa połączenie z serwerem… i tak w kółko… czy ktos zna jakiś niezawodny sposób by odebrać do końca wszystkie wiadomości? czy może powinienem do nich napisać…?

wczorajszego dnia postanowiłem zobaczyć jak to jest… dziewczyny non-stop to farbują włosy, to znów robią jakieś pasemka, to jeszcze coś innego i wszystko jest ok… tak jakby nie mogły mieć tego koloru z jakim przyszły na świat… trochę to dziwne… no ale… ja co prawda wielu włosów na głowie już nie mam i długie też one nie są (ok. 1cm), to jednak tak dla checy przefarbowałem je na baaardzo jasny kolor… :) przynajmniej łysiny teraz tak nie widać :)

odebrałem ostatnio ofertę w sprawie pracy, która złożyła moja mama gdy jeszcze byłem w Niemczech… i teraz pojawił się problem… mogę dostać dobrą, dobrze płatną pracę, a jednocześnie będę musiał być w Essen, gdy nadejdzie czas rozprawy… :( i co mam zrobić? odrzucić ofertę czy przyjąć…? jednak gdy się dowiedzą o sprawie to i tak sami mi „podziękują”… :(

oj chyba muszę conieco rozgraniczyć… kiedy będę opisywał historie prawdziwe będę pisał normalnie… a gdy będzie to przenośnia, opowieść, czy przemyślenia będę musiał pisać chyba w cudzysłowiu… bo potem mnie się dostaję… a przecież każdy pisze na swoim to co akurat chce napisać… zresztą często myśli są dość odmienne od rzeczywistości… w każdym razie mam nadzieje, że mnie rozumiecie…

…wzięła go za rękę… szli… para zakochanych… poszli razem do wspólnej znajomej… rozmawiali. śmiali się. nagle sytuacja stała się poważniejsza. znajoma wyszła, po czym wróciła po chwili ubrana tylko w szlafrok… usiadła obok niego… ona zapytała: „zostawić was samych?”… wyszła… on i znajoma zaczęli się całować… ona wróciła po chwili i patrzyła jak on całuje się ze wspólną znajomą… później zapytała…: „jak było? pamiętaj, że to dopiero początek…”.

będąc blisko granicy holenderskiej nie udało się spotkać ani poznać żadnego Holendra… widać w Niemczech nie ma Holendrów… są za to w Polsce… już drugiego dnia po powrocie poznałem dwóch… we własnym pubie… co gorsze, nawet w Polsce muszę rozmawiać po angielsku… ach ta Zjednoczona Europa :)

przyjechałem właśnie do Polski… 16 godzin jazdy autobusem… jakoś dało się wysiedzieć. teraz już sporo rzeczy do załatwienia… trzeba znajomych poodwiedzać… już teraz zasypują mnie sms’ami i ustawiają się w kolejkach by zdążyć pogadać, bo długo tu nie będę… a znajomych wielu… pierwsze spotkanie na godzinę 16:00… gdzie? oczywiście w moim pubie… :) do zobaczenia…

wracamy jakis czas temu ze szwagrem taxowka… w pewnym momencie szwagier mowi…: „patrz tego. na czerwonym przejechal.” na to odzywa sie kierowca…: „cholera. w Polsce sie tak nauczylem”… nam opadly szczeki. tegosmy sie nie spodziewali… okazalo sie, ze taksiarz pochodzi z Gdanska…

ostatnio z braku mozliwosci czytania czegos innego zabralem sie za czytanie Biblii… tak dla zabicia czasu i zebym jezyka nie zapomnial… fajna bajka… jedno mnie tylko zastanawia… skoro napisali ze kazdy mial po iles tam zon, to czemu teraz mozna miec tylko jedna? to niesprawiedliwe… przeciez to w koncu nasza (czyt. Wasza) religia… wtedy TAK, teraz NIE… cos mi tu smierdzi… ktos manipuluje… :)

dlugo mnie nie bylo… nie bylo czasu ani mozliwosci. dzieki WAM WSZYSTKIM ze trwaliscie ze mna i ze zapewne byliscie duchem ze mna… jesli chodzi o moje ostatnie klopoty to sprawa trafila do sadu i teraz czekam kiedy sie odbedzie… bede musial zaplacic mandat i zabiora mi prawko na terenie Niemiec na okres od 3 do 6 m-cy… jesli na 6 to juz go nie odzyskam, bo bede musial zrobic testy psychologiczne… a niemieckiego to ja nie znam :)


  • RSS