abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

moj kontakt z bliskimi i ze znajomymi ograniczony zostal do smsow i kilkuminutowych rozmow telefonicznych… dzieki temu dorobilem sie wrzodow na zoladku… a tak na powaznie. wrzodow to moze jeszcze nie mam, ale niektore osoby sa na mnie zle za pewne slowa. a ja nic nie moge zrobic by to zalagodzic… sesemes nic nie da, a wydawac majatek na kolejna rozmowe tez niewiele wniesie… :( ciezkie jest zycie emigranta…

Zaufanie…

Brak komentarzy

zaufaj komus… to wyjdziesz na durnia… jak tak dalej pojdzie to niedlugo nie bedzie mozna ufac nawet samemu sobie… ufasz, ufasz… i jeb… obluchem w glowe… normalnie brak mi juz slow na to… nie wytlumaczysz bo i tak robi swoje… nicko tylko sie utopic… :(

zdziwilbym sie gdybym zobaczyl w ksiedze gosci inna liczbe niz 915… od miesiaca nie drgnelo chocby o jeden maly punkcik… widac, ze nikt nowy tu nie przychodzi… sa jak zwykle wciaz te same osoby… za to Wam ogromne DZIEKI!!! jestescie ze mna i ja jestem z Wami. pozdrowienia i buziaki :)

7 dni…

Brak komentarzy

kolejny tydzien za mna. nie spodziewalem sie ze bedzie az tak ciezko. tymbardziej ze pierwszy tydzien byl obiecujacy… koncem koncow zostalem obecnie bez grosza przy duszy i bez zadnej pracy… co gorsza juz drugi raz dzwonili do mnie w sprawie pracy z Polski… musialem odmowic… teraz zaluje. bo mialbym posade w banku za biurkiem. moze uda sie jeszcze to odkrecic… jesli tak to wracam do kraju… ale szanse sa nikle…

5 komentarzy

i tu pojawia sie problem… w sumie to nawet nie wiem co mam napisac… moze latwiej bedzie to przemilczec, pogodzic sie z losem i juz… jestem tak daleko… i na nic nie mam wplywu… jestem bezradny jak noworodek… to co sie dzieje w kraju jest poza moja kontrola… a zdarzylo sie wiele i dziac sie bedzie jeszcze wiecej… i nic juz na to nie poradze…

dzieki za podpowiedz. juz chyba wszystko poprawilem z blogiem… nie wiem co bylo przyczyna tego wszystkiego, ale mysle ze juz jest ok. jak widac jeszcze zyje choc nie jest mi tu do smiechu… wolalbym byc w domu z… no wlasnie… z kim? ale o tym juz w nastepnej notce…

Ceny…

8 komentarzy

maja tu pokrecony cennik… w godzine zarabiam 6 EURO… na nasze to duzo, ale tu to niewiele… za godzine pracy moge sobie kupic trzy kilo jablek. kilogram kosztuje az 2 EURO… a jedno piwo tylko 65 centow… tak wiec po godzinie pracy moge sobie kupic 4,5 litra piwa… wierzcie mi. to duzo… :) inaczej jest za to w pubie. w pubie kosztuje 1 EURO ale jest to tylko 0,2 litra… a pic trzeba… :)

nie tak sobie wyobrazalem podroz po autostradzie. w Polsce jedzie sie 80-90km/h… i trzeba na wszystko uwazac… w Niemczech zapieprza sie po autostradzie 150 srodkowym pasem i jest wiecej do obserwowania niz w kraju… jedzie sie srodkowym pasem i po prawej ciezarowki, ktore co chwile wjezdzaja na srodkowy pas by wyprzedzic inna a lewym popieprzaja Niemcy, ktorzy cisna 200 i wiecej… ale dojechalem… :)

hallo!!! jestem. och. ale sie dzialo. niestety. notki beda teraz bez polskich znakow. nie maja tu polskich znakow diakrytycznych. dojechalem. caly. zdrowy i nieszczesliwy. bo wszyscy zostali w domu. jakos sobie radze jak narazie. ale to dopiero poczatek… jeszcze wszystko przede mna. zaraz zaczne opisywac. notek przybedzie kilka :) ale z tego to sie powinniscie cieszyc…

z małymi opóźnieniami (awaria samochodu) zbieram się do drogi… koło granicy chcę być w okolicach północy, a na miejscu w granicach 10:00 rano… pozdrawiam


  • RSS