abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

no tak… wszyscy się poszli wyszaleć, wyszumieć, napić, zabawić, tylko o mnie jakoś zapomnieli… nic nie szkodzi :) już się przyzwyczaiłem… zresztą po co komuś abstynent do towarzystwa na imprezie. a tak na poważnie :) nie przesadzajcie z alkoholem, bo potem zarzygacie pół lokalu lub mieszkania… choć jeśli to nie moje mieszkanie to rzygajcie gdzie chcecie :) zdrówko!

zaczęło się wczoraj… aż dziw bierze, że TVP nie postarała się o transmisję na żywo… w końcu od kilku lat to jedyny sportowy triumf i powód do dumy… mówię oczywiście o rozpoczęciu się sezonu skoków narciarskich… znów „Adaś” będzie miał okazję pokazać całemu światu, kto jest mistrzem przestworzy… :) i pomyśleć, że oglądam skoki narciarskie już od prawie dwudziestu lat :) LEĆ ADAŚ!!! LEĆ!!! :)

Upominek

1 komentarz

jakiś czas temu wysłałem pazłotka z paczek po papierosach. mieli przysłać zapalniczkę… nawet ostatnimi czasy zacząłem się już martwić, że jeszcze nie mam. tymbardziej, że znajomi podostawali to, co wybrali spośród nagród. jednak przysłali… ładna, metalowa :) z napisem pewnej znanej marki papierosów. i w dodatku pasuje kolorystycznie do telefonu :) teraz tylko by jej nie zgubić. FIRE!!! :)

…to nadmiaru trzeba sie pozbyć. tak oto przedstawia się wczorajsza wizyta w pubie. a zaczęło sie od zakupów. miałem kupić kawał płyty pilśniowej. kupiłem. wszedłem na chwilę do pubu. trzy i pół godziny później (czyt. 5 piw i setka wódki) byłem już prawie w drodze do domu… byłem juz nawet w autobusie, gdy nagle stwierdziłem, że muszę wyjść ponieważ wątroba zaraz mi się wywróci… wyjść zdążyłem :) autobus odjechał. jak ja dojechałem tym tramwajem? a płyta jest cała :)

Psia kupa…

1 komentarz

:) nie ma to jak optymistyczny temat notki… ale tak w skrócie przedstawia się codzienny obowiązek wychodzenia z psem. nie ma dnia, a pewnie niedługo to już nie będzie chyba nawet spaceru bym nie wmontował się w psi placek pozostawiony gdzieś na trawce. najgorzej sytuacja ma się wieczorem… wtedy to nie widzę kiedy wdepnę… ale pies nie pozostaje w tyle… już dwa razy wytarzał się w psich odchodach… ale za to nie protestuje gdy go muszę wykąpać :)

kiedyś wszystko się zmieni,
gdy z Nas, „młodych gniewnych”,
powstaną „starzy wkurwnieni”…

Widać!!

1 komentarz

rozmawiałem ostatnio z barmanką… i stwierdziła, że już jestem pogodniejszy. że to znowu zaczynam być ten ja, którego poznała półtorej roku temu :) miło było to usłyszeć… zresztą padło to nie tylko z jej ust :) jednak piesek naprawdę dobrą kuracją jest… wystarczyły dwa tygodnie i już są efekty… nawet strata pracy nie zepsuła mi nastroju… gorzej teraz będzie ze znalezieniem nowej posady…

Znalazłem…

1 komentarz

ideał… czarne długie włosy… piękne oczy… wspaniałe uda… jak z obrazka z tandetnego kalendarza… :) a tak na poważnie… to nie wiem czemu, ale mnie bardzo nie lubi. a starałem sie być miły… „proszę”, „dziękuję”, etc… złego słowa nie mówiłem… siostra mojej koleżanki… a całkiem inna. nie ma to jak uprzedzenia…

Szeptem…

3 komentarzy

po wczorajszej imprezce nie mogę głośno mówić… tzn. ledwo mogę mówić… jak co czwartek byłem na koncercie… i trochę musiałem sobie pośpiewać… teraz z ledwością potrafię z siebie głos wydobyć… więc jeśli ktoś mnie nie będzie słyszał to przepraszam… krzyczeć nie jestem w stanie. kto mnie słyszy, ręka do góry? :)

grrr… aż mi się ciśnienie podniosło… czemu niektórzy biorą do siebie to co piszę… nie obrażam nikogo… opisuję tylko to, co dzieję się w życiu i jak to życie postrzegam… wytłumaczę to na zasadzie psychologii… jeśli wśród stu głupich „blondynek” (tu mi się zaraz pewnie dostanie od tych mądrych :( dla wyjaśnienia dodam, że mowa o bohaterkach z dowcipów :)), znajdzie się jedna mądra, to i tak zostanie ona wchłonięta przez resztę motłochu… odwrotnie ma się sytuacja, jeśli wśród stu mądrych znajdzie się jedna głupia… zrobi wtedy na pewno coś, co na zawsze pozostanie w pamięci obserwatorów… nie wierzycie? zapytajcie psychologów… :)


  • RSS