abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

postanowiłem zaszaleć i w przypływie chwili zakupiłem sobie nową wypalarkę… ładna, czysta, nowa… z gwarancją na 2 latka… nawet dwie płytki RW zakupiłem do niej… w końcu zaczęło już całkowicie brakować miejsca… podłączyłem… z jekkimi problemami komp zaskoczył… ale nagrywareczka już nie zaskoczyła… nie wypaliłem ani jednej płyty :( dziś wylądowała w serwisie…

po ostatnim zebraniu nowy derektor zarządził, że przez jakiś czas na zebranie będzie przyznawane tylko po 10zł na osobę… stało się to po tym, jak pracownicy jednego z działów (jest ich około 10 osób) podczas poprzedniego zebrania spożyli w sumie około 120-stu browarów za fundusze zakładowe… :) (ci to potrafią :)) wychodzi mniej więcej po 12 piw na głowę… głowy to mają mocne…. a brzuchy ogromne :)

podjechałem zrobić przegląd samochodu… w końcu trzeba go doprowadzić do stanu używalności… nawet przeszedł badania… co prawda niesprawne jedne światło, brak światła stopu… ale to już drobiazgi… jednak przez to musiałem podjechać nim do pracy… co prawda już po przeglądzie to jednak bez opłaconego OC i bez ważnej gaśnicy… ale ryzyko się opłaciło… na noc został przed pracą… a dziś wróciłem z nim do domu :) udało mi się.

byłem dzis na rowerku… odwiedziłem kila miejsc.. wypiłem kilka piwek i wróciłem do domu… przed klatką pogadałem nawet ze znajomymi z bloku… tak dawno już mnie tu nie było… poczułem się nawet przez chwilę jak za młodych lat… kiedyś nie było wieczoru, bysmy w większym gronie się nie spotkali… a wszystko przez te okropne czasy… ale mam zamiar to powtórzyć… :)

od czasu, gdy dorobiłem się nowych okularów, większość czasu mam jej ze sobą na nosie… patrzenie na świat w odcieniach żółci to ciekawe zjawisko… wczoraj jednak doznałem szoku… zdjąłem okulary pod koniec pracy i nagle poraził mnie ogrom barw, które wokół mnie się znajdowały… niebieskie, krwisto czerwone, jaskrawo żółte… czułem się tak jakbym nigdy wcześniej nie widział ich wcale… fantastyczne uczucie :)

drogą jedzie starszy pan w maluszku. nagle obok przemyka z dużą prędkością BMW i wjeżdza przed malca i zatrzymuje się na światłach. staruszek zdumiony co go wyprzedziło, nie zdążył wychamować i uderzył w BMW. z „bejcy” wychodzą dwa wielkie łyse karki. podchodzą do gościa. jeden z nich mówi…
- no i przypieprzyłeś.
- przypieprzyłem.
- pieniądze masz?
- nie mam.
- komórkę masz?
- nie mam.
- syna masz?
- mam.
- to masz tu komórkę i dzwoń po syna. odpracuje, bo ty dziadku nie jesteś w stanie.
staruszek zadzwonił. po kilku minutach podjeżdżają kolejne dwie „bejce”, z których wysiada sześciu wielkich drabów. syn podchodzi do ojca i pyta…
- co tato? przypieprzył jak cofał? :)

ale się naoglądałem… co najmniej jeden film dziennie… było już w ostatnich dniach „Skazani na Shawshank”, „Terminator 3″, „How High”, „Azyl”, „Resident Evil” i parę jeszcze innych filmów, których tytułów już nie pamiętam… heh… już nawet nie pamiętam co miałem dopisać :) może innym razem :)

zabrałem sie ostatnio za naprawę auta… to tak w przerwie między pracą a pracą… :) dziś mięliśmy razem z kumplem dokonać następnych wymian części… niestety nie zdążył podjechać do sklepu i musimy odłożyć to do poniedziałku… jednak czas nie został zmarnowany… napisałem, tzn. przepisałem :P, dziś około 10-ciu stron pracy… jest już połowa :) drugie tyle napiszę jutro :)

wczorajszy dzień zaczął się normalnie… choć w powietrzu wisiało wrogie tchnienie. no i stało się… zostałem „zjechany” w pracy i moja posada zawisła na włosku… miałem udać się do dyrektora i miał podjąć decyzję… jednak nawet tę szansę, by powiedzieć co myślę, mi odebrano… ale powiedziałem sobie „dość tego!”. rezygnuje… poszukam sobie innej pracy… żaden kutas nie będzie mi zdrowia psuł…

Słowo

2 komentarzy

no i taksówkarz dotrzymał słowa… co prawda przyjechał dopiero dziś, ale przyjechał… może wcześniej nie miał kursu w tym kierunku… ufff. jeszcze trafiają się ludzie tacy jak ja :) uczciwi i uczynni :) jestem mu za to wdzięczny… zawsze to zaoszczędzony pieniądz… gdyby nie udało się odzyskać etui to musiałbym kupić jeszcze jedno… a to wyszłoby drożej.) zatem pozdrowienia dla taksówkarzy… choc i tak jeżdżą jak wariaci :)


  • RSS