abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2003

często mówi się i pisze text w stylu: „wpadłam/em przez przypadek”… no to chyba logiczne… każda wpadka jest wynikiem jakiegoś przypadku… gdyby napisać: „tak sobie wpadłam/em” było by to równoznaczne z textem pierwszym… dlaczego więc tak mówimy/piszemy? to już zbyt skomplikowane… nikomu „wpadki” nie życzę, jednak chciałbym by inni „wpadali” tu jak najczęściej :)

biały jest najlepszym raperem…
czarny jest najlepszym golfiarzem…
„kowboje” polują na Arabów…
a Niemcy nie chcą iść na wojnę…

świat po prostu wariuje…

poszedłem wczoraj do biblioteki… w końcu trzeba jakieś książki do pracy pozbierać… wyszukałem 13 tytułów… koleżanka dopisała mi jeszcze jedną pozycję dla siebie… daję karteczki i… 4 z tych tytułów tylko do czytelni… a na resztę muszę poczekać ok. godziny… no to czekam… po godzinie przychodzę i dostaję tylko jedną książkę… tę dla koleżanki… pozostałych nie ma teraz na stanie… i to ma być biblioteka? po jednej książce na półmilionowe miasto???

po raz kolejny ostatnimi czasy nie wychodzę z pracy o przyzwoitej porze… na ostatnie 6 dni pracy na rano, 5 razy wychodziłem zdecydowanie później niż powinienem… wyjątkiem była ostatnia sobota, jednak pewnie tylko dlatego, że było krócej otwarte, więc i tak „siedziałem” do samego końca… co w przyszłości? pewnie niewielka różnica…

Dyngus…

4 komentarzy

dzień zaczął się spokojnie… śniadanko w spólnym gronie… potem każdy zajął się swoimi sprawami… około godziny 14:00 siostrzeniec zaczął co niektórych chlapać wodą z pistoletu… 5 minut później topiliśmy się wszyscy w strugach wody… od najmłodszych do najstarszych, wszyscy wpadli w wir chlapanego szaleństwa… najgorzej to miała matka… bo wiedziała, że oprócz tego, będzie musiała to posprzątać :)

po wczorajszej przygodzie ze „skasowaniem” ostatnich lat korespondencji, doszło dziś kolejne przykre zdarzenie… otóż następnym przypadkowym krokiem było nie skopiowanie ani nie wyeksportowanie „listy kontaktów” z gadu-gadu… więc również to uleciało… OGROMNA PROŚBA zatem do Was… odezwijcie się do mnie, a jako podpis, oprócz imienia, dajcie adres Waszego bloga bym mógł choć częściowo przywrócić dane…

tak się musiało to wszystko w pewnym momencie stać… od trzech lat byliśmy razem… za każdym większym problemem brałem ją ze sobą… była zawsze przy mnie. w moich myślach… kiedy tylko chciałem powspominać… wspomnień była masa… dotyczące różnych ludzi… ciepłe, miłe, wesołe… czasem gorzkie i smutne… wiedziałem, że jednak kiedyś zapomnę… zachować katalogu z całą historią mejli jakie otrzymywałem… minuta ciszy to za mało by ukoić mój ból…

przez te kilka dni przerwy nawet nie zdążyłem zakomunikować, ze „zbliżacie się do osiemsetki”… czy ze mną czy też bez mojej ingerencji stało się tak… cieszy mnie to ogromnie, że jeszcze ktoś (poza mną) tu zagląda :) mam nadzieję, ze następnej setki nie przeoczę :) w każdym razie zrobię wszystko co w mojej mocy…

ostatnimi dniami sen z powiek spędza mi system operacyjny… dobry coś nie chce działać a niedobry i tak nie działa tak jak powinien… no i jest problem… dziś po kolejnej próbie udało mi się pod Winem’98 odpalić pliki filmowe (do tej pory to było awykonalne)… jednak to tylko połowa sukcesu ponieważ nie odtwarza ścieżki dźwiękowej… pech czy fatum? :)

Niedziela…

5 komentarzy

niedziela jako dzień boży teoretycznie jest dniem wolnym od pracy… niestety nie u mnie… poszedłem do pracy na 10:45… prace powinienem skończyć o 19:00… wiedziałem jednak, że to nie będzie możliwe, gdyż „wchodziliśmy” na alejkę, na którą towar można wystawiac po zamknięciu sklepu… skończyłem pracę o 00:30… a dziś na 8:00 miałem szkolenie… oczywiście zaspałem i dotarłem na szkolenia dopiero przed 11-stą…


  • RSS