abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2003

po „przejściach” na badaniach udałem się po odbiór wyników końcowych… wyszło mniej więcej tak…: „praca przy monitorze – z użyciem szkieł okularowych, praca na wózkach widłowych – z użyciem szkieł okularowych, praca na wysokości powyżej 3-ech metrów – z użyciem szkieł kontaktowych…” :) nieźle co? w każdym razie „zdolny” :) jednak przez „kontakty” badania ważne tylko dwa lata :)

pytania testowe na zawodowe uprawnienia na wózki widłowe… to kilka rzykładów…: „na rysunku przedstawiono dwa śmigła. dwu i trój łopatkowe. które śmigło wymaga użycia silnika o większej mocy…?” :) albo innego typu: „pierwsza zębatka obraca się w lewą stronę. w którą stronę obraca się czwarta zębatka”… :) to chyba z fizyki prawda? :) takich trudnych pytań to ja w życiu nie widziałem… :)

co do wyjaśnień do poprzedniej notki… prawo jazdy to ja mam :P i to bezterminowe :) a co do okulisty, najgorsze to okazało się nie „rozpoznawanie barw”, tylko brak adnotacji przy „widzeniu dwuocznym”… ten „znak zapytania”, który okulistka postawiła… wysłano mnie więc do drugiego okulisty… zrobiła babka badania… dobrała odpowiednie szkła, skorygowała widzenie barw do poziomu: „barwy podstawowe rozpoznaje”… :)

byłem dziś na badaniach, ponieważ od lutego będę pracował tam gdzie pracuję obecnie, tylko już bezpośrednio a nie przez pośrednika… o ile nie zawalę badań lekarskich… a z tym po dzisiejszym już jest kłopot… okulista… „dno oka – w normie, widzenie dwuoczne – ?, barwy – nie rozpoznaje”… ja nie rozpoznaje? da mi jakieś kolorowe kółeczka w których jest cyfra (podobno) napisana… kółka widzę, ale tej cyfry to ni cholery… a ja mam mieć uprawnienia na wózki widłowe… ludzie złaźcie z drogi, bo abstynent jedzie… :P

Ironia?

5 komentarzy

lubią mnie Ci, którzy tak naprawdę mnie nie znają… Ci, którzy mnie znają, tak naprawdę nie istnieją… dlaczego więc mnie nie lubią…?

skołatana głowa… myśli pomieszane… jedna na „tak”, inne na „nie”… jak rosyjska ruletka… co wybrać…? orzeł czy reszka? część mnie jest na tak, część mnie na nie…? co wybrać…? miłość do młodej, czy nienawiść za to, co zrobiła…? może jeszcze czasu potrzeba…? a może powinienem dać jej jeszcze jedną szansę…? pytanie tylko, czy na nią zasłużyła…? kto wie, ręka do góry…

taki jest wynik dzisiejszego examinu… jak się domyślałem, moje przeczucia nie były błędne… examin oblany… wredny wykładowca oznajmił: „ci, którzy nie zaliczą dzisiejszego examinu niech piszą o przedłużenie sesji i do zobaczenia w marcu…” mało mi pism…? najpierw muszę jeszcze pismo o przywróceniu napisać… a pewnie dojdzie jeszcze kolejne o rozłożenie czesnego na raty…

Do czasu…

7 komentarzy

ostatnio w niedzielę postanowiłem sobie, że nie będę pił… przyszło to nawet dość łatwo… minęła niedziela, poniedziałek, wtorek… nawet pić się nie chciało… tzn. pewno nie pogardził bym małym, zimnym piwkiem, ale nie było w sumie czasu ani ochoty… postanowienie jednak było silne… do wczoraj… po „optymistycznym” liście z uczelni nie mogłem… musiałem się upić… takie małe odreagowanie stresu :)

ot co… zostałem skreślony z listy studentów… na dwa dni przed examinami… po prostu bezdusznie zostałem wykreślony… wymazany… zlikwidowany… odrzucony… tak jak niepotrzebna zabawka, która można rzucić w kąt… tak i mnie potraktowali… ostatnie kilka miesięcy to najgorszy okreś w życiu… i chyba nie tylko w moim… takiego życia nie życzę nawet wrogom…. mój wiersz coraz bardziej nabiera sensu życia…

„nigdy nie jest za późno zacząć tak jak chce się żyć…”


  • RSS