abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

znowu brak oryginalności… 40.000 notek w stylu: „Życzenia”, „Sylwester”, „Nowy Rok”… no cóż… taki urok :) nie będę więc dłużej przynudzał… wszystkiego najlepszego… by każdy dzień był spędzany tak, jakby miałbyć ostatnim… korzystajcie z każdej chwili… oczywiście z rozsądkiem i w świetle prawa… możliwości są ogromne… jeszcze raz wszystkiego „naj”…

i nawet kiedy jestem sam… nie zmienię się, to nie mój świat…

na najbliższe dni zostałem uziemiony… poprosiłem nawet o dzień wolny w pracy… po ostatnich wysiłkach w pracy, kontuzji uległ mój kręgosłup… potworny ból w okolicach krzyża uniemożliwił wykonanie czegokolwiek… dzień spędziłem w łóżku próbując ułożyć się tak, by za bardzo nie bolało… jutrzejszy sylwester przyjdzie mi jednak spędzić w łóżku… i tak bym był w domu, ale nie sądziłem, że będę lężał pod kołdrą…

Imieniny…

1 komentarz

zaprosiłem wczoraj kilka osób do pubu… obchodziłem bowiem imieninki… zarezerwowałem stolik… nawet od barmanki dostałem kwiatka z życzeniami… zamówiłem sobie Pepsi i usiadłem czekając na znajomych… mogłem tak siedzieć i siedzieć… niestety nikt nie przyszedł… ot takich mam znajomych… gdyby nie parę innych osób, które spotkałem w pubie siedziałbym sam przy stoliku… i niech mi nikt nie mówi, że dla innych nie jestem „zerem”…

dostałem numer do znajomej… nie widziałem jej jakieś dwa lata, więc postanowiłem zadzwonić… odebrała… przedstawiła się… imie się zgadza :) jednak potem zaczęły sie nieporozumienia… stwierdziła, że mnie nie zna… i że to pomyłka… doszliśmy w końcu do porozumienia, że to faktycznie pomyłka… najśmieszniejsze było to, że imie się zgadzało, jednak to nie moja znajoma… ale jak się z nią kłóciłem…: „no abstynenta nie znasz?” :)

Wesele…

6 komentarzy

kościół godzina 14:00… ładnie, pięknie… pierwszy raz w kościele w tym roku… potem na impreze… zaczęła się po 16-tej… najpierw na parkiet wybiegły dinozaury… ja zacząłem się bawić po 21-szej… dość późno w porównaniu z resztą… jednak bawiłem sie super… najlepsze kilka godzin w ostatnim miesiącu… impreza skończyła się po 4:00… było mi szkoda, że tak szybko… nawet na parkiecie spędziłem więcej czasu niż w ciągu ostatnich dwóch lat… ale było warto…

z całego serca chciałbym podziękować Zosii… za dobre słowo jakie dostałem na święta… zresztą za jedyne dobre słowo jakie w ogóle dostałem… Zosiu… trzymaj się najbardziej cieplutko jak tylko potrafisz… ja zawsze będę o Tobie ciepło myślał… pozdrowienia…

Wigilia…

8 komentarzy

po domowej Wigilii i obejrzeniu prezentów, wybrałem się do pubu na tamtejszą… zaczęło się normalnie… później zaczęli się schodzić znajomi… połączono stoliki i impreze było czas zacząć… było około 20-stu osób… zaśpiewaliśmy „sto lat” solenizantce… alkohol lał się litrami… zastanawiam się kto za to płacił? czyżby właściciel? :) było extra… oby tak częściej przy takiej atmosferze…

dokładnie 3 lata temu, 24-tego grudnia, mniej więcej o tej porze, powstał mój wiersz o życiu… choć raczej o śmierci… którego oczywiście można przeczytać, „klikając” na link zatytułowany „Życie”… mimo tego iż ostatni okres nie był dla mnie najszczęśliwszy, to mimo wszystko z nadzieją patrzę na nadchodzący rok… oby ten wiersz był dalej dla mnie drogowskazem… nie do śmierci, lecz do życia…

wszystkim bywalcom tej stronki życzę wszystkiego najlepszego na najbliższe święta… zdrowych i wesołych… bogatego gwiazdora, życzliwości ludzi… szczęścia, pomyślności… prawdziwej miłości… szczerości… i wszystkiego najlepszego, czego byście sobie życzyli, a na co nie jestem w stanie „wpaść”… jeszcze raz wszystkim wesołych świąt…


  • RSS