abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2002

wróciłem niedawno od dentysty… jaki ból!!! tamta dentystka, do której zawze chodziłem robiła to zdecydowanie mniej boleśnie… ta mi zęba tylko zatruła… przez to boli mnie pół szczęki… a ból jest nie do zniesienia… RATUNKU!!! próbuję teraz się odprężyć… ostatnio oglądałem program, w którym za pomocą własnych mysli odłączało się ognisko bólu… może i mi się uda… a jeśli nie to RATUNKU!!!

ich miłość… tak gorąca… bardziej gorąca, niż wojna tocząca się dookoła… ona – córka angielskiego generała… on – traper wędrujący przez leśne knieje… i choć wszystko stoi na przeszkodzie ich miłość i oni sami uchodzą z życiem… jest jednak jeszcze coś… druga miłość, której nie widać… która rozwija się w całkowitej ciszy… ona – córka generała… on – tybulec z pobliskiej wioski… choć nie przeżyli do końca… ich miłość wydaje się silniejsza… giną poświęcając się wzajemnie… w imię… w imię miłości…

jutro sądny dzień… przyjdzie mi spotkać sie z samym „lwem” i to w dodatku na jego terytorium… od tego wydarzenia zależy całe moje przyszłe życie… ostatni z examinów… jeśli się powiedzie to będę na ostatnim roku studiów… cel tak bliski, a jednocześnie wydaje się być tak dalekim… jesli się uda, to będzie to mały krok dla ludzkości, ale olbrzymi krok dla mnie… potrzymajcie chociaż kciuki jutro między 18:00 a 20:00… :)

to dopiero 20:40 a już się ciemno robi… gdzie te dni, gdzie po 22-giej robiło się ciemno… ale nie to jest zaskakujące… otóż wczoraj położyłem się spać (czytaj: odpoczywać, gdyż samemu) o 21:00… obudził mnie telefon po 22-giej, ale dalej zasnąłem… potem kryzys przyszedł o 3:40… szklanka coli i znów przeniesienie w krainę marzeń… potem „siódma”… i wreszcie „dziewiąta”… spałem praktycznie 12-ście godzin… ale było mi to potrzebne… odespałem ostatnie dwie noce :)

to kolejny z cytatów o kobietach… tak mi się spodobał, iż musiałem go zamieścić… mam nadzieję, że żadna z pań się nie obrazi… to przecież tylko wesołe oderwanie od smutnej codzienności… a o to i ów cytat: „nie rozumiem, po co kobietom tyle pieniędzy. jedzą mało, piją mało, nie grają, nie palą i nie mają przyjaciółek, które musiałyby utrzymywać…” (Jacques Tati) :) brutalne… ale chyba prawdziwe :)

studiuje i szukam pracy… jednak zawsze kończy się tak samo… „niestety nie mogę panu zapewnić wolnego na czas zajęć…” lub „pana studia będą kolidować z pracą u nas, gdyż pracujemy 7 dni w tygodniu”… i tak jest zawsze… nie mogę znaleźć pracy bo studiuję… muszę znaleźć pracę, by mieć na studia… jeśli nie znajdę pracy, nie będę studiował, gdyż nie mam za co ich opłacić… jak zrezygnuję ze studiów, to praca nie będzie mi potrzebna bo wezmą mnie do wojska… pojebana polityka…

jak wyglądają nasze polskie drogi to każdy zdaje sobie sprawę… ale ja nie o tym :P znów mnie czeka wizyta u dentysty… co kilka miesięcy to samo… zawsze „piątki” i „szóstki” do naprawy… czas się zastanowić nad zmianą dentysty… co prawda ta starsza babinka robi to bezboleśnie, ale już chyba z racji wieku, niezbyt dokładnie… teraz pójdę jeszcze do niej a jeśli się znowu zacznie to samo, to zmienić trzeba będzie dentystę…

to już jest koniec… nie ma już nic… jesteście wolni… NIE MOGĘ PIĆ!!! koniec świata… miałem dziś kolejną wizytę u doktorowej od wątroby… teraz kazała mi za 2 miesiące zrobić badania kontrolne i znowu do niej na wizytę… no niby ładnie pięknie… z tym, że nie mogę wypić ani jednego piwa przez ten okres… dacie wiarę? 2 miesiące bez piwa… bez piwa jak bez paliwa – daleko nie zajadę… spróbujcie jeździć samochodem dwa miesiące bez tankowania :) a tak na poważnie… to co ja teraz będę robił? :(

nie zbyt odpocząłem sobie przez ten weekend… z kilku przyczyn… 1. nie bardzo potrafię spać poza domem… co już uniemożliwia nocny odpoczynek :) 2. z soboty na niedzielę o 2-giej w nocy obok urządzili sobie zabawę z baaaaardzo głośną muzyką… o zaśnięciu można było zapomnieć… 3. jak już impreza się skończyła coś mi „strzeliło” w kręgosłupie szyjnym tak, iż myślałem że zesram się z bólu… po 4-rech godzinach cierpień i zjedzeniu całej dostępnej apteczki, ból przeszedł na tyle, że udało mi się zasnąć…

nie chodzi mi o to, ze coś mi plany krzyżuje, jak również nie uważam, że Polska to brzydki kraj… pomijając zagranicę… nie byłem nawet nigdy na mazurach… a powód… powód jest prosty… najnormalniej w świecie mnie na takie rzeczy nie stać… a pojechać za granice chciałbym nie dla tych brudnych, zatłoczonych plaż w Hiszpanii, czy dla tego brudnego, słonego morza… chciałbym choćby na jeden dzień gdziekolwiek… by zobaczyć jak jest poza naszymi granicami…


  • RSS