abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2002

i jednak… wygrała ta, na którą stawiałem… opłacało się wydać na nią te kilkadziesiąt złotych przez sms’y :) nie ma co żałować… postawiłem na nią od pierwszego obejrzenia, usłyszenia czy jak tam… i jak widać nie myliłem się… znajomi mówią, że podobno znam się na ludziach… może to i prawda… teraz będą losować motocykl… jakiś Suzuki Maruder… jeśli ja bym go wygrał to na pewno nie byłby „Maruder”… wymiatałbym przez miasto ile wlezie… jednak teraz cieszę się, że wygrała moja faworytka :) wow… zaraz na chata idę i może uda mi się z nią słówko zamienić :)

słowa profesora: „no w poprawce pan mnie zastrzelił… dostałem odłamkowym” :) patrzę, a z poprawki 5! to za to zadanie, o którym nie miałem pojęcia :) potem z examinu z innego przedmiotu też u niego: „no a tu się pan nie popisał… wszystko źle i nie na temat” :/ i wpisuje 4 :) i patrzy na projekt… czyta jeden komentarz…: „nie no bomba” :) 5 za projekt i dostawia jeszcze 0,5 do examinu :) w sumie z rachunkowości 5 a z analizy 4,5 i 5 :) jestem wielki :)

Cuda czy jak?

1 komentarz

wszedłem sobie w moją notkę z wierszykiem i co widzę? no poza komentarzem, o którym pisałem przed momentem… otóż notka nabrała kształtów takich jakie być powinny. „strona główna” i „dodaj komentarz” jest po lewej jak być powinno a nie na środku jak to jeszcze wczoraj miało miejsce :) heh może z czasem wszystko się powoli naprawi… oby tak dalej… jednak jakieś małe cuda się zdarzają :)

no w końcu przybył jakis komentarzyk do mojego wierszyka… cieszy mnie to… jednak nadal coś mało tych komentarzy… czemu nikt go nie czyta? jestem z niego taki dumny… jest moim drogowskazem w życiu a jednocześnie szlabanem, którego nie chcę przekroczyć… przypomina o bólu, ale i o miłości… o nadzieji i o jej braku. poza tym zawsze przypomina mi o ojcu… choć wiersz napisałem kilka lat po tym jak zdecydował sie odejść z tego świata…

idę sobie, patrzę… a leją zasłużonych :) a teraz poważnie… jadę sobie z koleżanką koło północy i młoda mi sygnał daje.. okazuje się, że chciała przyjechać… mówię jej, że jestem poza miastem. to pyta co tam robię… mówić jej po raz któryś nie miałem zamiaru… ale mam kolejny dowód jak ona mnie słucha… mówiłem jej wczoraj kilka razy, że zgodziłem się za kilka złotych zawieść koleżankę koło północy kilkadziesiąt kilomentrów za miasto… ale przecież mówić to ja se mogę jak do słupa…

niestety z jednego przedmiotu poprawka mi się wyszła… tak to jest jak przedmiot prowadzi młoda siksa, która sama niedawno kończyła studia. teraz musi pokazać, że jest lepsza od innych. wyciągnęła zadania nie wiadomo skąd. tak to ja się nie bawię… teraz została mi ustna konsultacja w poniedziałek… nie sądze jednak bym był w stanie się coś nauczyć… tzn. w stanie na pewno, ale nie chce mi się :) jakoś na pewno sobie poradzę

i nie jak woda w toalecie… po prostu :) dzisiejszy poranny examin poprawkowy wg moich przemyśleń powinien się udać. nie mając zielonego pojęcia o zadaniu rozwiązałem całe :) jestem z siebie dumny :) spieprzyłem tylko trochę część rysunkową, ale to nie powinno spowodować niezaliczenia :) teraz czeka mnie o 14:00 kolejny examin a potem o 16:50 kolejna poprawka :) ostatnią poprawkę będę miał dopiero 29 sierpnia… do tego czasu może się nauczę :)

Paranoja

7 komentarzy

wszedłem sobie własnie na stronkę IDOLA, gdyż ostatnio nie oglądałem i byłem ciekaw jak tam moja faworytka… j4est w trójce… to mnie cieszy… jednak wkurwiła mnie pewna rzecz na serwisie… żeby zobaczyć jakąś fotkę lub krótki „avik” muszę wykupić tzw. klucz dostępu… czy oni powariowali… no to już lekka przesada. mam wydać 12zł za to, by przez 14 dni móc tam coś obejrzeć… nigdy w życiu… heh a tak chciałem posłuchać „From Sarah with love” w wykonaniu Alicji… :(

ostatnio coś sobie obliczyłem… przez 21 dni kwietnia napisałem około 50-ciu notek. piszę około bo już nie pamiętam dokładnie ile ich było… to zaledwie 2 i pół notki na dzień. natomiast w maju ilość ta wyniosła 120… jeśli by przyjąc, że maj ma dni 30, to średnio wychodzą po 4 notki na dzień… ożesz… ileż ja tu weny twórczej przelałem :) czerwcowych jeszcze nie liczyłem… pewno też będzie ich około stu. jednak założę się, że będzie ich troszkę mniej niż w maju :) poczytamy – zobaczymy :)

Praca

7 komentarzy

jutro rano jadę w sprawie pracy… może w końcu się uda… jedyny i dość znaczący minus jest taki, że do pracy, jeśli mnie zatrudnią, będę miał jakieś 40km. zakład jest około 10km za miastem… a jeszcze do przejechania zostaje pół miasta. no ale nie wybrzydzajmy… lepsze to niż siedzenie w domu :) trzymajcie za mnie kciuki, żeby się udało… i za moje examinki przy okazji też trzymajcie kciuki :)


  • RSS