abstynent blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2002

no i wprowadziła się nowa koleżanka… mam nadzieję, że będzie jej tu miło się mieszkało… ponieważ jestem sam do niedzieli, musiałem sam wprowadzić nowego lokatora po domku… ale jakoś sobie poradzimy… w końcu oboje jesteśmy dorośli. oprócz lokatora nocuje dziś u mnie moja była… bo to jest jej koleżanka… no i teraz siedzą w pokoju i plotkują… zastanawiam się tylko czy o mnie czy o innych sprawach…

tak chodząc i czytając przypomniało mi się zdarzenie z przed półtorej roku… zacząłem wtedy pracę w Urzędzie Pracy… i po kilku dniach w gazecie w rubryce „Hallo Express” przeczytałem czyjąś wypowiedź na swój temat… brzmiała ona mniej więcej tak: „kiedyś sam pracowałem jako urzędnik, a teraz przyszło mi skorzystac z usług bydgoskiego Urzedu Pracy… za moich czasów niewyobrażalnym było tak wyglądać. obsługiwał mnie młody chłopak w dresie, ściety na pałę i z kolczykiem w uchu…” :) takie były moje początki :) i to po tygodniu pracy… stałem się taki sławny :) dodam tylko, że nie jestem dresem… czysty przypadek.

ostatnio ułożyłem jeden obrazek z tysiąca puzzli, a juz dziś zabieram się za następny… teraz mam zamek na tle lasu i błękitnego nieba… oj będę się wkurzał… 1/3 niebo… 1/3 las… a reszta to siakiś zameczek. choć polemizowałbym czy to w ogóle zamkiem można nazwać… ale to najmniej istotne. jednak z układaniem muszę się wstrzymać do poniedziałku bo czasu brak…

oglądałem właśnie jakiś program na Discovery o miniaturyzacji… zbudowano kopię samochodu z lat 30-tych wielkości 4,8mm. co by było ciekawiej napędzany był silnikiem elektrycznym wielkości ziarenka piasku :) jednak to jest nic w porównaniu z następnym „wielkim” dziełem jakie zademonstrowali… na powierzchni wielkości główki od szpilki (jakiś 1mm kwadratowy), zapisali 24-tomową encyklopedię „Brytanica”. a ja mam problem ze sklejeniem modelu samolotu…

„seks jest jedną rzeczą, w której nie można oszukiwać, ale jest środkiem największego oszustwa uczuciowego.” (David Herbert Lawrence). prawda czy fałsz?

podobno liczy się jakość a nie ilość… ale czy zawsze? a jak ilość idzie w parze z jakością to czy mam narzekać…?

znowu zostałem sam… aż do niedzieli. starsza pojechała na wieś… oj będzie się działo… jutro żegnam współlokatorkę… jakąś małą imprezkę trzeba będzie zorganizować… heh spędziła w mym domku ostatnie 10 m-cy. przyszedł czas na zmiany… jednak długo sam nie będę, bo od 1-go czerwca nowa współlokatorka zawita w domku… ładna, zgrabna i powabna…

cały dzien dzisiaj leje. zalało polowę miasta… w takich okropnych warunkach przyszło mi pracować… no niestety. nie zawsze musi swiecić słoneczko. trochę deszczu też potrzeba. w takich chwilach zaczynam się zastanawiać, dlaczego ja nigdy nie noszę parasola… nie cierpie chodzić z parasolem… krępuje ruchy :)

dostąłem dziś pisemko w uczelni o zapłacenie odsetek… no niby wszystko jasne… 1.700zł zapłacone 81 dni później i odsetek z tego 98,27zł. no i z tym się mogę zgodzić… zastanawia mnie tylko jeszcze kwota 250zł i zapłacona 40 dni później… odsetek z tego 5,48. i to mi się nie zgadza… ponieważ ja żadnej kwoty poza 1.700zł nie płaciłem… więc skąd to i co to za odsetki? :(

liczba rośnie w dobrym tempie :) cieszy mnie to ogromnie :) trzymajcie tak dalej :) ogromne buziaczki i podziekowania dla wszystkich.


  • RSS